Prokurator Marta Kolendowska-Matejczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krośnie przekazuje, że krośnieńska prokuratura śledztwo w sprawie nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym wszczęła w niedzielę (16 sierpnia).
- Polski autokar, którym podróżowało 57 pasażerów i dwóch kierowców, zjechał z pasa ruchu na autostradzie M3 i przewrócił się na poboczu. W wyniku zdarzenia zginęło 12 obywateli Polski, a kilkanaście osób doznało obrażeń. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że przyczyna zjechania autokaru z pasa ruchu nie jest jeszcze znana - zaznacza prokurator Marta Kolendowska-Matejczuk.
Wycieczkę zorganizowało biuro pielgrzymkowo-turystyczne z Rymanowa-Zdroju. Przewoźnikiem była firma z siedzibą w Świerchowej w powiecie jasielskim.
- Funkcjonariusze Policji z Gorlic, Jasła i Krosna zabezpieczyli już dokumentację w siedzibie obu firm, w tym dane dotyczące kierowców i będzie ona przekazana dzisiaj do Prokuratury Okręgowej w Krośnie - mówi rzeczniczka prokuratury.
Dodaje, że jeszcze wczoraj (16 sierpnia) Prokuratura Okręgowa w Krośnie skierowała do strony węgierskiej europejski nakaz dochodzeniowy. Zwróciła się w nim z wnioskiem o zabezpieczenie i przesłanie dokumentacji dotyczącej katastrofy polskiego autokaru, w tym:
- listy pasażerów,
- protokołu oględzin autokaru i miejsca zdarzenia,
- dokumentacji medycznej w zakresie ustalenia przyczyny zgonu pokrzywdzonych,
- protokołów oględzin otwarcia i oględzin zwłok pokrzywdzonych, którzy ponieśli śmierć wskutek wypadku,
- dokumentacji medycznej pokrzywdzonych, którzy przeżyli katastrofę polskiego autokaru,
- protokołów przesłuchania świadków.
Krośnieńska prokuratura zwróciła się również o zgodę na udział swojego prokuratora w oględzinach autokaru i miejsca katastrofy. Taką zgodę otrzymała.
Dziś (17 sierpnia) rano na Węgry wyjechał prokurator Prokuratury Okręgowej w Krośnie wraz z funkcjonariuszami Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie oraz biegłymi sądowymi z zakresu ruchu drogowego. Na miejscu ma również pracować tłumacz.
- Prokurator spotkał się ze stroną węgierską w prokuraturze w Miszkolcu. Następnie miał uczestniczyć w ponownych oględzinach autokaru - przekazuje prokurator Marta Kolendowska-Matejczuk.
Rzeczniczka podkreśla, że nie ma jeszcze decyzji dotyczącej ewentualnego przejęcia postępowania przez polską stronę. Obecnie postępowania prowadzone są równolegle w Polsce i na Węgrzech. Na etapie postępowania przygotowawczego do pewnego etapu może się ono toczyć równolegle, po to żeby zabezpieczyć dowody w obu krajach.
- Oczywiście w prawie unijnym jest tak, że nie może być podwójnego karania i ostatecznie któraś ze stron musi przejąć sprawę do osądzenia, ale jest za wcześnie, by podejmować decyzję, by mówić o niej dzień po katastrofie. Musimy ocenić materiał - tłumaczy.
Prokuratura będzie analizować m.in. dokumentację dotyczącą kierowców, tachografów oraz czasu pracy i odpoczynku.
- Ale musimy tę dokumentacje pozyskać, wniosek został złożony. To nie powinno potrwać długo, ale czekamy - mówi prokurator Marta Kolendowska-Matejczuk.
Dodaje, że dziś ma wpłynąć dokumentacja, która została zabezpieczona u przewoźnika i organizatora tej wyprawy.
Prokuratura czeka także na listę pasażerów, którą dysponuje strona węgierska. Rzeczniczka tłumaczy, że zabezpieczona w Polsce lista uczestników wyjazdu nie jest tym samym dokumentem co lista pasażerów znajdująca się w dokumentacji dotyczącej miejsca katastrofy.
Rzeczniczka krośnieńskiej prokuratury zaznacza, że śledztwo prowadzone jest w sprawie.
- Czy ktoś składał wyjaśnienia, czy ktoś ma ewentualne zarzuty będę mogła poinformować po otrzymaniu informacji od strony węgierskiej - zaznacza prokurator Marta Kolendowska-Matejczuk.



.jpg)






.jpg)