Jubileuszowe spotkanie odbyło się w klubie K15 w Krośnie. Przyjechali na nie ludzie, z którymi Roman Woźniak trenował i pracował na różnych etapach swojej 50-letniej drogi z karate.
Wśród gości był również Krzysztof Matuszewski, pierwszy trener Romana Woźniaka. Jego obecność wzruszyła jubilata.
- To on zaszczepił we mnie karate. Jestem pełen szacunku dla niego. Wielu uczniów nie docenia roli swojego nauczyciela i to jest poważny błąd. Nie mógłbym sobie w lustro popatrzeć, gdybym nie szanował swojego trenera - mówił podczas uroczystości Roman Woźniak.
Roman Woźniak rozpoczął treningi w 1976 roku w Jaśle. Miał wtedy 17 lat. Przyznaje, że nie kryła się za tym wyjątkowa historia – była ciekawość i kolega, który też poszedł na trening.
Rok później treningi karate ruszyły także w Krośnie. Początkowo sekcję prowadził Krzysztof Matuszewski, a po nim Daniel Gorczyca.
W 1980 roku Roman Woźniak, który wcześniej reaktywował sekcję w Jaśle, zamienił się z Gorczycą. Gorczyca przejął Jasło, a Woźniak zaczął prowadzić treningi w Krośnie.
Jednym z punktów niedzielnego spotkania był pokaz archiwalnego filmu z 1980 roku. Nagranie wykonał ojciec Romana Woźniaka.
- Technika przez 46 lat poszła bardzo do przodu, ale ten film ma dużą wartość historyczną - podkreślił jubilat.
Na nagraniu można było zobaczyć początki krośnieńskiego karate i osoby, które tworzyły je w pierwszych latach.
Podczas uroczystości Roman Woźniak przypominał również ludzi, z którymi przez lata trenował i pracował. Wśród gości byli m.in. Daniel Gorczyca i Tadeusz Krygowski oraz przedstawiciele innych klubów Kyokushin. Jubilat dziękował też osobom, które przez lata współtworzyły klub, trenowały z nim lub pomagały w jego działalności.
- Przez te 50 lat udało się chyba zdobyć wszystko, co można było zdobyć w karate. Mam wychowanków z tytułami mistrzów Europy, mistrzów Polski, był też zawodnik z tytułem mistrza świata juniorów. Jak na tak mały ośrodek tych sukcesów było naprawdę dużo - mówi Roman Woźniak.
Dziś Krośnieński Klub Kyokushin Karate prowadzi treningi w Krośnie, Jedliczu, Korczynie i Odrzykoniu. Ćwiczy w nim około 160–170 osób, w większości dzieci.
Roman Woźniak zwraca uwagę, że przez pół wieku zmieniło się podejście do karate.
- Dawniej rodzice często zabraniali trenować, a teraz sami namawiają dzieci. Widzą nie tylko stronę fizyczną, ale też kształtowanie charakteru i dyscyplinę - mówi.
Dla Romana Woźniaka karate od dawna jest czymś więcej niż sportem.
- Karate całkiem odmieniło moje życie. To jest pasja i w pewnym sensie także zawód - mówi.
Aktywność nie kończy się u niego na dojo. Jeździ na nartach, chodzi po górach, był m.in. na Kilimandżaro i dotarł do bazy pod Mount Everestem. Wkrótce wyrusza na wyprawę do Peru.
- Uznaję taką zasadę: ruszać się i robić to, co się lubi. Najważniejsza jest pasja - podsumowuje Roman Woźniak.

.jpg)






.jpg)