Kierowcy mają przed sobą ostatnie godziny tańszego tankowania. Z końcem sierpnia wygasa pakiet Ceny Paliwa Niżej, a rząd nie planuje jego przedłużenia. Oznacza to powrót 23-procentowego VAT na benzynę i olej napędowy od 1 września, co może przełożyć się na wyraźny wzrost cen na stacjach paliw już od wtorku.
Według szacunków analityków podwyżki mogą wynieść od 60 do nawet 90 groszy na litrze. W praktyce oznacza to, że tankowanie samochodu z 50-litrowym bakiem może być droższe o 30-45 zł, a przy 60 litrach różnica sięgnie 36-54 zł. Dla wielu kierowców będzie to jedna z najbardziej odczuwalnych zmian cenowych ostatnich tygodni.
Ostatni dzień obowiązywania pakietu
Poniedziałek 31 sierpnia jest ostatnim dniem działania obecnej odsłony programu CPN. Pakiet wrócił 17 sierpnia i zakładał obniżenie VAT na benzynę oraz olej napędowy z 23 do 8 proc. Jednocześnie minister energii ustalał maksymalne ceny, których stacje nie mogły przekroczyć.
W ostatni weekend wakacji maksymalna cena benzyny Pb95 wynosi 6,64 zł za litr, Pb98 kosztuje 7,46 zł, a olej napędowy 7,31 zł. Od wtorku te limity przestaną obowiązywać, a kierowcy zobaczą nowe stawki wynikające z przywrócenia podstawowej stawki VAT.
Nowe prognozy cen paliw
Prognozy na pierwsze dni września wskazują na zdecydowany wzrost cen. Analitycy e-petrol.pl przewidują, że w dniach 1-6 września benzyna 95 będzie kosztować od 7,38 do 7,51 zł za litr. W przypadku oleju napędowego prognozowany przedział to od 8,19 do 8,33 zł za litr. Oznaczałoby to powrót diesla powyżej granicy 8 zł.
Podobne szacunki przedstawiają analitycy Reflex. Według ich prognozy średnia cena Pb95 może wynieść 7,35 zł za litr, a oleju napędowego 8,09 zł. Autogaz, który nie został objęty pakietem CPN, ma kosztować od 2,89 do 2,97 zł za litr.
Podwyżki mimo spokojniejszego rynku ropy
Wzrost cen na polskich stacjach nastąpi w momencie, gdy sytuacja na światowym rynku ropy nieco się uspokoiła. Pod koniec sierpnia notowania ropy Brent spadały, a w środę cena baryłki zeszła niewiele powyżej 85 dolarów. To oznacza, że spodziewany skok cen paliw w Polsce nie będzie wynikał przede wszystkim z sytuacji globalnej, lecz z zakończenia krajowego pakietu osłonowego.
Dla kierowców to istotna informacja, ponieważ pokazuje, że wrześniowe podwyżki są bezpośrednio związane z decyzjami podatkowymi i budżetowymi, a nie z nagłym wzrostem cen surowca na światowych giełdach.
Polityczne tło decyzji
Koniec programu CPN ma również wymiar polityczny. Minister energii Miłosz Motyka, który w sobotę uczestniczył w Campusie Polska Przyszłości w Olsztynie, przekazał, że pakiet został zaplanowany tylko do końca sierpnia, ponieważ na taki okres wystarczyło finansowania z budżetu.
Jak zaznaczył minister, program mógłby funkcjonować dłużej, gdyby prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę dotyczącą ponadnormatywnych zysków koncernów paliwowych, zamiast skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego. Cytowany przez Zero.pl Miłosz Motyka stwierdził, że prezydent zablokował finansowanie pakietu CPN na kolejne tygodnie i miesiące. Minister dodał również, że od 1 września na stacjach będą obowiązywały „ceny Karola Nawrockiego”.
Ustawa w Trybunale Konstytucyjnym
Prezydent nie zawetował jednak ustawy. W lipcu skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Przepisy przewidują specjalny podatek od nadzwyczajnych zysków producentów i importerów paliw. Z nowej daniny państwo miało uzyskać około 4 mld zł, z czego 3,8 mld zł jeszcze w tym roku.
Środki te miały częściowo zrekompensować budżetowi koszty obniżenia podatków w ramach pakietu CPN. Według stanowiska prezydenta ustawa budzi jednak zastrzeżenia konstytucyjne, ponieważ może naruszać zasadę niedziałania prawa wstecz. Z kolei minister energii przekonuje, że podpisanie ustawy mogłoby otworzyć drogę do dalszego utrzymania programu, choć jednocześnie wskazuje na napiętą sytuację budżetową oraz wysokie wydatki państwa na obronność, ochronę zdrowia, edukację i infrastrukturę.
Pakiet kosztował miliardy
Program Ceny Paliwa Niżej po raz pierwszy został uruchomiony pod koniec marca jako reakcja na gwałtowny wzrost cen ropy związany z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Obowiązywał do końca czerwca, a w połowie sierpnia rząd zdecydował o jego ponownym wprowadzeniu.
Według Ministerstwa Finansów dotychczasowy koszt pakietu wyniósł około 4,7 mld zł. Samo przywrócenie obniżonego VAT na ostatnie dwa tygodnie sierpnia ma kosztować budżet kolejne 495 mln zł. Skala tych wydatków pokazuje, że utrzymanie osłony paliwowej było dla finansów publicznych znaczącym obciążeniem.
Od wtorku kierowcy przekonają się, jak wyglądają ceny paliw bez tej osłony. Pierwsze nowe cenniki pojawią się 1 września i wszystko wskazuje na to, że dla wielu zmotoryzowanych będzie to wyraźnie odczuwalna zmiana.



.jpg)






.jpg)