Ostatnie opady deszczu przyniosły chwilową ulgę i poprawiły wilgotność wierzchniej warstwy gleby, jednak nie rozwiązały problemu suszy hydrologicznej. Jak wynika z analizy IMGW opublikowanej 19 sierpnia, według stanu na 18 sierpnia w Polsce obowiązywało 100 ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną. To pokazuje, że mimo deszczu sytuacja w wielu rzekach nadal pozostaje trudna, a poprawa jest znacznie wolniejsza, niż mogłoby się wydawać po intensywniejszych opadach.
Deszcz nie oznacza końca suszy
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej zwraca uwagę, że opady stosunkowo szybko poprawiły stan wilgotności górnej warstwy gleby. Znacznie gorzej wygląda jednak sytuacja w głębszych warstwach, gdzie w wielu miejscach wciąż utrzymuje się wyraźny niedobór wody. To właśnie dlatego mokra ziemia, kałuże czy chwilowo zielony trawnik nie są jeszcze sygnałem, że problem został zażegnany.
Wysuszona gleba działa jak gąbka, która najpierw zatrzymuje znaczną część spadającej wody. Dopiero bardziej rozległe, regularne i długotrwałe opady mogą realnie przełożyć się na poprawę sytuacji hydrologicznej, czyli podnieść przepływy w rzekach oraz zasilić wody podziemne. W praktyce oznacza to, że pojedyncze epizody deszczowe, choć potrzebne, nie są w stanie szybko odwrócić skutków wielotygodniowego lub wielomiesięcznego deficytu wody.
Setka ostrzeżeń i niskie przepływy na stacjach
Z danych IMGW wynika, że na 326 stacjach hydrologicznych przepływ wody był niższy od wartości SNQ, czyli średniego niskiego przepływu z wielolecia. To jeden z wyraźnych sygnałów potwierdzających utrzymującą się suszę hydrologiczną. Jeszcze bardziej niepokojące są dane z 28 stacji, na których przepływ spadł poniżej NNQ, a więc najniższych wartości notowanych w przyjętym okresie odniesienia.
Susza hydrologiczna dotyczy przede wszystkim niskiego poziomu i małego przepływu wody w rzekach oraz jeziorach. To zjawisko ma znaczenie nie tylko dla środowiska, ale również dla gospodarki wodnej, rolnictwa i lokalnych społeczności obserwujących coraz niższe stany wód. Nawet jeśli opady pojawiają się w wielu regionach kraju, reakcja całych zlewni i cieków wodnych jest opóźniona.
Najwięcej ostrzeżeń w dorzeczu Wisły
Według danych z 18 sierpnia, 57 ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną dotyczyło dorzecza Wisły, 40 dorzecza Odry, a trzy pozostałych dorzeczy. Rozkład ostrzeżeń pokazuje, że problem ma szeroki zasięg i obejmuje znaczną część kraju, choć jego skala różni się regionalnie.
Najwięcej ostrzeżeń obejmowało województwo dolnośląskie, gdzie odnotowano ich 16. Po 15 dotyczyło województw wielkopolskiego i małopolskiego. Z kolei po 14 ostrzeżeń obejmowało województwa lubuskie, mazowieckie i podkarpackie. IMGW zaznacza jednak, że tych wartości nie można po prostu sumować, ponieważ jedno ostrzeżenie może obejmować obszar kilku województw jednocześnie.
Część ostrzeżeń obowiązuje od wielu miesięcy. Najstarsze z nich, dotyczące górnej Warty z Liswartą, zostało wydane już 17 kwietnia. To pokazuje, że obecna sytuacja nie jest skutkiem wyłącznie krótkiego okresu bezopadowego, lecz narastającego problemu, który utrzymuje się od dłuższego czasu.
Najtrudniejsza sytuacja w części stacji
Na 28 stacjach hydrologicznych przepływ spadł poniżej wartości NNQ. Najwięcej takich przypadków IMGW zanotował w województwie lubelskim. To szczególnie istotny wskaźnik, ponieważ oznacza, że w niektórych miejscach sytuacja osiągnęła poziomy skrajnie niskie, porównywane z najniższymi przepływami notowanymi w wieloleciu.
Takie dane potwierdzają, że mimo ostatnich opadów poprawa nie ma jeszcze charakteru trwałego ani powszechnego. Rzeki reagują wolniej niż powierzchnia gruntu, a skuteczna odbudowa zasobów wodnych wymaga czasu. W praktyce oznacza to, że nawet po deszczu zagrożenie suszą hydrologiczną może utrzymywać się przez kolejne tygodnie.
Kolejne opady mogą pomóc, ale nie wszędzie
IMGW ocenia, że następne deszcze mogą lokalnie podnieść poziom rzek i zmniejszyć liczbę stacji z bardzo niskimi przepływami. Nie należy jednak oczekiwać szybkiego i pełnego rozwiązania problemu. Jeśli opady będą krótkotrwałe oraz ograniczone do wybranych obszarów, ich wpływ na całe zlewnie może okazać się niewielki.
Wyraźniejsza poprawa będzie możliwa dopiero wtedy, gdy pojawią się regularne i długotrwałe opady obejmujące większy obszar kraju. To one mogą stopniowo odbudować zasoby wody w glebie, rzekach i wodach podziemnych. Na razie sytuacja pozostaje poważna, a ostatni deszcz należy traktować bardziej jako chwilowe wsparcie niż przełom w walce z suszą.
Choć opady były potrzebne i miejscami poprawiły warunki, dane IMGW nie pozostawiają wątpliwości: susza hydrologiczna w Polsce wciąż trwa. Niskie przepływy w rzekach, setka obowiązujących ostrzeżeń i wielomiesięczny charakter części z nich pokazują, że do trwałej poprawy potrzebne jest znacznie więcej niż jednorazowy deszcz.



.jpg)






.jpg)