Śledztwo po pożarze skansenu
Postępowanie zostało wszczęte w poniedziałek, 17 sierpnia. Jak poinformowano, śledztwo prowadzone jest na podstawie art. 163 § 1 pkt 1 Kodeksu karnego, który dotyczy sprowadzenia pożaru zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach. Przepis ten przewiduje karę od roku do 10 lat pozbawienia wolności.
To standardowa kwalifikacja prawna w sprawach dotyczących rozległych pożarów, zwłaszcza gdy skala zdarzenia wymaga szczegółowego zbadania przyczyn, przebiegu oraz skutków. W praktyce oznacza to, że śledczy koncentrują się nie tylko na samym źródle ognia, ale również na tym, czy doszło do zaniedbań lub innych działań, które mogły doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji.
Pierwsze ustalenia biegłego
Jak przekazała portalowi tvn24.pl prokurator rejonowa Izabela Jurkowska-Hanus, już w niedzielę na miejscu pożaru pracował biegły z zakresu pożarnictwa pod nadzorem prokuratora. Wstępne ustalenia eksperta wskazują, że obecnie nie ma przesłanek świadczących o celowym podpaleniu.
To jednak dopiero początek postępowania. Na pełną, pisemną opinię biegłego trzeba będzie poczekać kilka tygodni. Dopiero ten dokument ma przynieść bardziej szczegółowe wnioski dotyczące prawdopodobnej przyczyny pożaru oraz warunków, w jakich ogień się rozprzestrzeniał.
Śledczy analizują straty i materiał dowodowy
Równolegle trwa szacowanie strat poniesionych w wyniku pożaru. To jeden z kluczowych elementów śledztwa, zwłaszcza że ogień strawił trzy obiekty na terenie sanockiego skansenu. Ustalenie rozmiaru zniszczeń będzie miało znaczenie zarówno dla oceny skali zdarzenia, jak i dalszego toku postępowania.
Śledczy zapowiadają także przesłuchania świadków oraz analizę zabezpieczonych nagrań. Zebrany materiał ma pomóc w odtworzeniu przebiegu wydarzeń od momentu zauważenia ognia aż po działania gaśnicze. Takie czynności są standardowym elementem dochodzenia i mogą okazać się decydujące dla ostatecznych ustaleń prokuratury.
Duża akcja strażaków
Pożar wybuchł w nocy z soboty na niedzielę. Zgłoszenie wpłynęło do strażaków krótko po godzinie 1. Na miejsce skierowano liczne siły Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczej Straży Pożarnej.
W działaniach uczestniczyło 27 jednostek oraz blisko 140 strażaków. Skala zaangażowanych sił pokazuje, jak poważne było to zdarzenie i jak duże zagrożenie stwarzał ogień. Akcja ratowniczo-gaśnicza należała do największych tego typu interwencji w regionie w ostatnim czasie.
Na odpowiedzi trzeba będzie poczekać
Choć pierwsze ustalenia wykluczają na ten moment celowe podpalenie, śledztwo znajduje się w początkowej fazie. Ostateczne wnioski będą zależały od opinii biegłego, wyników analizy nagrań, relacji świadków oraz pełnego oszacowania strat.
Sprawa pożaru w sanockim skansenie ma szczególny ciężar ze względu na miejsce zdarzenia i rozmiar zniszczeń. Najbliższe tygodnie powinny przynieść odpowiedź na pytanie, co doprowadziło do wybuchu ognia, który pochłonął trzy obiekty na terenie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku.



.jpg)






.jpg)