Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 17 sierpnia 2026 16:51
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Prokuratura wszczęła śledztwo po pożarze sanockiego skansenu. Biegły: nic nie wskazuje na podpalenie

Prokuratura Rejonowa w Sanoku wszczęła śledztwo w sprawie dużego pożaru, do którego doszło w nocy z soboty na niedzielę na terenie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Postępowanie ma wyjaśnić okoliczności zdarzenia, które objęło obiekty skansenu i spowodowało poważne straty. Według dotychczasowych ustaleń, na obecnym etapie nic nie wskazuje na to, by ogień został wzniecony celowo.
Prokuratura wszczęła śledztwo po pożarze sanockiego skansenu. Biegły: nic nie wskazuje na podpalenie

Źródło: KorsoSanockie.pl / Patryk Oberc

Śledztwo po pożarze skansenu

Postępowanie zostało wszczęte w poniedziałek, 17 sierpnia. Jak poinformowano, śledztwo prowadzone jest na podstawie art. 163 § 1 pkt 1 Kodeksu karnego, który dotyczy sprowadzenia pożaru zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach. Przepis ten przewiduje karę od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

To standardowa kwalifikacja prawna w sprawach dotyczących rozległych pożarów, zwłaszcza gdy skala zdarzenia wymaga szczegółowego zbadania przyczyn, przebiegu oraz skutków. W praktyce oznacza to, że śledczy koncentrują się nie tylko na samym źródle ognia, ale również na tym, czy doszło do zaniedbań lub innych działań, które mogły doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji.

Pierwsze ustalenia biegłego

Jak przekazała portalowi tvn24.pl prokurator rejonowa Izabela Jurkowska-Hanus, już w niedzielę na miejscu pożaru pracował biegły z zakresu pożarnictwa pod nadzorem prokuratora. Wstępne ustalenia eksperta wskazują, że obecnie nie ma przesłanek świadczących o celowym podpaleniu.

To jednak dopiero początek postępowania. Na pełną, pisemną opinię biegłego trzeba będzie poczekać kilka tygodni. Dopiero ten dokument ma przynieść bardziej szczegółowe wnioski dotyczące prawdopodobnej przyczyny pożaru oraz warunków, w jakich ogień się rozprzestrzeniał.

Śledczy analizują straty i materiał dowodowy

Równolegle trwa szacowanie strat poniesionych w wyniku pożaru. To jeden z kluczowych elementów śledztwa, zwłaszcza że ogień strawił trzy obiekty na terenie sanockiego skansenu. Ustalenie rozmiaru zniszczeń będzie miało znaczenie zarówno dla oceny skali zdarzenia, jak i dalszego toku postępowania.

Śledczy zapowiadają także przesłuchania świadków oraz analizę zabezpieczonych nagrań. Zebrany materiał ma pomóc w odtworzeniu przebiegu wydarzeń od momentu zauważenia ognia aż po działania gaśnicze. Takie czynności są standardowym elementem dochodzenia i mogą okazać się decydujące dla ostatecznych ustaleń prokuratury.

Duża akcja strażaków

Pożar wybuchł w nocy z soboty na niedzielę. Zgłoszenie wpłynęło do strażaków krótko po godzinie 1. Na miejsce skierowano liczne siły Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczej Straży Pożarnej.

W działaniach uczestniczyło 27 jednostek oraz blisko 140 strażaków. Skala zaangażowanych sił pokazuje, jak poważne było to zdarzenie i jak duże zagrożenie stwarzał ogień. Akcja ratowniczo-gaśnicza należała do największych tego typu interwencji w regionie w ostatnim czasie.

Na odpowiedzi trzeba będzie poczekać

Choć pierwsze ustalenia wykluczają na ten moment celowe podpalenie, śledztwo znajduje się w początkowej fazie. Ostateczne wnioski będą zależały od opinii biegłego, wyników analizy nagrań, relacji świadków oraz pełnego oszacowania strat.

Sprawa pożaru w sanockim skansenie ma szczególny ciężar ze względu na miejsce zdarzenia i rozmiar zniszczeń. Najbliższe tygodnie powinny przynieść odpowiedź na pytanie, co doprowadziło do wybuchu ognia, który pochłonął trzy obiekty na terenie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku.


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
PRZECZYTAJ
Reklama
  
Reklama