Interwencja w czasie ekstremalnych upałów
Jak przekazali przedstawiciele organizacji, do interwencji doszło w momencie, gdy przez kraj przetaczały się wysokie temperatury, a służby oraz organizacje prozwierzęce ponawiały apele o zapewnienie zwierzętom cienia i stałego dostępu do świeżej wody. Na miejscu miało się okazać, że pies nie przebywał nawet w przygotowywanym kojcu, lecz został zamknięty w niewielkiej, zagraconej drewutni wypełnionej drewnem.
Według relacji interweniujących osób, wewnątrz panował duszący zaduch i bardzo wysoka temperatura, trudna do zniesienia dla każdego żywego organizmu. Obraz psa przetrzymywanego w takich warunkach wywołał oburzenie i stał się kolejnym sygnałem, jak poważnym zagrożeniem dla zwierząt są skrajne warunki pogodowe połączone z brakiem właściwej opieki.
Pies miał żyć w izolacji od miesięcy
Miki ma zaledwie dwa lata. Z informacji przekazanych przez OTOZ Animals Krosno wynika, że niemal całe swoje dotychczasowe życie spędził w zamknięciu, bez spacerów, kontaktu z otoczeniem i możliwości normalnego funkcjonowania. Jego codzienność miała ograniczać się do kilku metrów wydzielonej przestrzeni, z której mógł jedynie obserwować życie toczące się poza ogrodzeniem.
Sprawa zaczęła być nagłaśniana w mediach społecznościowych. Wówczas właściciele mieli przystąpić do budowy nowego kojca, co mogło sugerować poprawę sytuacji zwierzęcia. Jak jednak podkreślają osoby uczestniczące w interwencji, rzeczywisty stan zastany na miejscu znacząco odbiegał od takich deklaracji.
Rozbieżność między deklaracjami a stanem faktycznym
Podczas interwencji właściciele mieli zapewniać, że pies jest wyprowadzany, a miejsce jego pobytu regularnie sprzątane. Relacja organizacji wskazuje jednak, że obserwacje dokonane na miejscu nie potwierdzały tych słów. Dodatkowo jeden z domowników, jak podano, znajdował się pod wpływem alkoholu i miał kierować lekceważące komentarze pod adresem osób podejmujących interwencję.
W trakcie rozmowy właściciele mieli również przyznać, że nie chcą już psa, tłumacząc to brakiem czasu związanym z opieką nad dziećmi. W ocenie organizacji była to jednoznaczna deklaracja, że zwierzę od dawna nie było traktowane jak członek rodziny, ale jako problem, którego chciano się pozbyć.

Miki jest już bezpieczny
Po interwencji pies został odebrany i trafił pod opiekę Pirania Przychodnia Weterynaryjna. Jak podkreśla OTOZ Animals Krosno, mimo dotychczasowych doświadczeń Miki nie wykazuje agresji ani złości. Ma natomiast dużą potrzebę ruchu, kontaktu z człowiekiem i poznawania otoczenia, z którego przez dwa lata był praktycznie wykluczony.
Organizacja prowadzi obecnie poszukiwania miejsca, w którym pies otrzyma odpowiedzialną opiekę i szansę na normalne życie. Osoby zainteresowane pomocą lub adopcją mogą kontaktować się pod numerem 730 083 793 lub przez Messenger Kociarnia Krosno OTOZ Animals.
Przepisy jasno określają obowiązki właścicieli
Przypadek Mikiego przypomina również o obowiązujących przepisach. Zgodnie z art. 9 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt, osoba utrzymująca zwierzę domowe ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, a także odpowiednią karmę i stały dostęp do wody.
Utrzymywanie zwierzęcia w rażąco niewłaściwych warunkach, pozbawianie go podstawowych potrzeb oraz narażanie na ekstremalne temperatury może być kwalifikowane jako znęcanie się nad zwierzęciem. Za takie czyny grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności, a w przypadku szczególnego okrucieństwa nawet do 5 lat więzienia.
Sprawa, która zostawia pytania
Historia z Podkarpacia to kolejny przykład na to, że dramat zwierząt często rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami posesji i ujawnia się dopiero po zgłoszeniu oraz zdecydowanej interwencji. W tym przypadku Miki zdążył otrzymać szansę na nowe życie. Pozostaje jednak pytanie, ile podobnych sytuacji wciąż czeka na reakcję otoczenia i czy społeczna wrażliwość będzie wystarczająca, by zapobiegać takim przypadkom wcześniej.




.jpg)






.jpg)