Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 29 czerwca 2026 19:57
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Tragedia w sanockim zakładzie. Nie żyje 52-latek, służby sprawdzają wątek skrajnych temperatur

Do tragicznego zdarzenia doszło w poniedziałek przed południem w jednym z zakładów produkcyjnych przy ulicy Reymonta w Sanoku. Podczas wykonywania obowiązków służbowych zmarł 52-letni pracownik. Okoliczności jego śmierci wyjaśniają obecnie policja oraz inne właściwe służby, a jednym z analizowanych wątków są sygnały dotyczące bardzo wysokich temperatur panujących w obiekcie.
Tragedia w sanockim zakładzie. Nie żyje 52-latek, służby sprawdzają wątek skrajnych temperatur

Autor: Canva

- Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o godzinie 12:59. Z przekazanych informacji wynikało, że mężczyzna w trakcie pracy poczuł się źle, po czym udał się do pomieszczenia sanitarnego. Po chwili został tam znaleziony nieprzytomny przez innych pracowników - informuje portal KorsoSanockie.pl oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Sanoku asp. szt. Anna Oleniacz.

Reanimacja nie przyniosła skutku

Na miejsce natychmiast wezwano zespół ratownictwa medycznego oraz policję. Jeszcze przed przyjazdem służb rozpoczęto reanimację 52-latka. Mimo podjętych działań ratunkowych przybyły zespół medyczny nie zdołał przywrócić mężczyźnie czynności życiowych.

Śmierć pracownika uruchomiła standardowe procedury związane z wyjaśnianiem przyczyn zgonu w miejscu pracy. Na teren zakładu skierowano funkcjonariuszy, którzy zabezpieczali ślady i przesłuchiwali świadków, aby możliwie najdokładniej odtworzyć przebieg zdarzenia.

Sprawą zajmą się także inspektorzy pracy

O tragedii została powiadomiona Państwowa Inspekcja Pracy. Inspektorzy mają zbadać warunki techniczne oraz organizację pracy w miejscu, w którym doszło do śmierci 52-letniego pracownika. To jeden z kluczowych elementów postępowania, zwłaszcza w kontekście relacji współpracowników, którzy wskazują na ekstremalne temperatury panujące w halach oraz w rejonie kotłów.

Na tym etapie nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia, że to właśnie upał lub warunki termiczne były bezpośrednią przyczyną zgonu. Śledczy sprawdzają jednak również ten wątek, analizując sygnały napływające od załogi dotyczące temperatur panujących na stanowisku pracy, przy którym na co dzień pracował zmarły mężczyzna.

Decydująca będzie wstępna ocena lekarza

Kluczowe znaczenie dla dalszego biegu sprawy będą miały ustalenia lekarza, który został skierowany na miejsce zdarzenia w celu określenia wstępnej przyczyny zgonu. Od tej oceny zależy, czy w sprawę bezpośrednio zaangażowany zostanie prokurator. Do czasu zakończenia pierwszych czynności procesowych służby nie przesądzają o przyczynach śmierci.

Postępowanie prowadzone na terenie zakładu ma wyjaśnić nie tylko sam moment zasłabnięcia pracownika, ale również szersze tło zdarzenia, w tym warunki, w jakich wykonywał obowiązki. To właśnie te ustalenia będą decydować o dalszych działaniach podejmowanych przez organy państwowe.

Zakład wstrzymał pracę po tragedii

Śmierć 52-latka wywołała duże poruszenie wśród pracowników przedsiębiorstwa. W związku z koniecznością zabezpieczenia miejsca zdarzenia oraz przeprowadzenia czynności przez służby kierownictwo firmy zdecydowało o natychmiastowym wstrzymaniu pracy.

Druga zmiana została oficjalnie odwołana, a pracownicy odesłani do domów. To nadzwyczajna decyzja, pokazująca skalę tragedii i powagę sytuacji w zakładzie.

Na obecnym etapie najważniejsze pozostaje ustalenie, co dokładnie doprowadziło do śmierci 52-letniego pracownika. Odpowiedź na to pytanie mają przynieść wyniki czynności prowadzonych przez policję, lekarza oraz Państwową Inspekcję Pracy. Dopiero one pozwolą jednoznacznie ocenić, czy warunki panujące w zakładzie mogły mieć wpływ na dramatyczny finał poniedziałkowego zdarzenia.


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
PRZECZYTAJ
Reklama
  
Reklama