Od 15 września kierowcy muszą liczyć się z ważną zmianą na przejazdach kolejowych. Za część wykroczeń popełnianych w takich miejscach mandat może wystawić już nie tylko policja, ale również straż miejska i gminna. To efekt rozporządzenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, które rozszerzyło katalog czynów, za które strażnicy mogą nakładać grzywny w drodze mandatu karnego.
Zmiana nabiera szczególnego znaczenia w kontekście tragicznego wypadku, do którego doszło 9 września w Sokolnikach Suchych na Mazowszu. Wówczas około godz. 11.30 pociąg InterCity relacji Lublin–Szczecin zderzył się z ciężarówką. Jak wynika ze wstępnych ustaleń prokuratury, kierowca pojazdu ciężarowego wjechał na przejazd mimo sygnału świetlnego zakazującego wjazdu.
Tragiczny sygnał ostrzegawczy
Skutki zdarzenia były bardzo poważne. Lokomotywa oraz dwa pierwsze wagony wykoleiły się. Pociągiem podróżowało co najmniej 114 osób wraz z załogą. Osiem osób wymagało pilnej pomocy medycznej, a jedna z pasażerek zmarła później w szpitalu. W sprawie katastrofy śledztwo prowadzi prokuratura.
Choć nowe uprawnienia straży miejskich i gminnych weszły w życie zaledwie kilka dni po tym wypadku, nie są jego bezpośrednim skutkiem. Dla porządku warto podkreślić, że rozporządzenie zostało wydane 24 sierpnia i opublikowane 31 sierpnia, a więc jeszcze przed katastrofą w Sokolnikach Suchych.
Za co strażnik może ukarać kierowcę
Najistotniejsza dla kierowców zmiana dotyczy wykroczeń opisanych w art. 97a Kodeksu wykroczeń. To właśnie ten przepis obejmuje niebezpieczne zachowania na przejazdach kolejowych, które od połowy września mogą być karane mandatem także przez strażników miejskich i gminnych.
Chodzi między innymi o objeżdżanie opuszczonych zapór lub półzapór, wjazd na przejazd w czasie, gdy rozpoczęło się ich opuszczanie albo gdy nie zakończyło się jeszcze ich podnoszenie, a także przejazd za sygnalizator nadający czerwone światło lub migające czerwone światło. Karane jest również wjechanie na tory w sytuacji, gdy po drugiej stronie przejazdu nie ma wystarczająco dużo miejsca do kontynuowania jazdy.
W praktyce oznacza to, że kierowca nie może wjechać na przejazd tylko dlatego, że chwilowo otworzyła się możliwość ruchu, jeśli za torami stoi korek i istnieje ryzyko zatrzymania pojazdu bezpośrednio na torowisku. To jedno z najbardziej ryzykownych zachowań, mogących doprowadzić do tragedii.
Mandat co najmniej 2000 zł
Kary przewidziane za tego rodzaju wykroczenia są surowe. Zgodnie z art. 97a Kodeksu wykroczeń sprawcy grozi areszt, ograniczenie wolności albo grzywna nie niższa niż 2000 zł. To oznacza, że już sam mandat za zlekceważenie czerwonego światła na przejeździe kolejowym może być bardzo dotkliwy finansowo.
Rozszerzenie uprawnień straży miejskiej i gminnej ma więc wymiar nie tylko formalny, ale i praktyczny. W większej liczbie sytuacji interwencja na miejscu może zakończyć się natychmiastowym ukaraniem kierowcy, bez konieczności angażowania wyłącznie policji.
To nie oznacza powrotu fotoradarów
Nowe przepisy nie oznaczają jednak przywrócenia strażom miejskim dawnych kompetencji związanych z fotoradarami. Rozszerzenie katalogu wykroczeń nie daje strażnikom możliwości karania kierowców za przekroczenie prędkości zarejestrowane przez tego typu urządzenia. Zmiana dotyczy innych naruszeń, w tym tych popełnianych na przejazdach kolejowych.
Szerszy zakres nowych uprawnień
Nowelizacja nie ogranicza się wyłącznie do spraw drogowych. Strażnicy miejscy i gminni otrzymali także możliwość nakładania mandatów za kolejne wykroczenia niezwiązane bezpośrednio z ruchem drogowym. Wśród nich znalazło się między innymi umyślne utrudnianie funkcjonariuszowi wykonywania czynności służbowych, sprzedaż napojów energetycznych osobom niepełnoletnim czy naruszenie zakazu fotografowania odpowiednio oznaczonych obiektów chronionych.
W praktyce oznacza to, że w części interwencji strażnik nie będzie już musiał ograniczać się do pouczenia, kierowania sprawy dalej czy oczekiwania na działania innych służb. Postępowanie będzie mogło zakończyć się mandatem na miejscu.
Przejazdy pod szczególnym nadzorem
Dla kierowców najważniejszy pozostaje jednak jeden wniosek: od 15 września przejazdy kolejowe są objęte bardziej zdecydowaną kontrolą. Zignorowanie czerwonego światła, objechanie zapór czy wjazd na tory bez możliwości ich opuszczenia może skończyć się nie tylko tragedią, ale również wysoką karą nałożoną już nie tylko przez policję, lecz także przez straż miejską lub gminną.
Wydarzenia z Sokolnik Suchych pokazały, jak dramatyczne mogą być skutki chwili lekkomyślności. Nowe przepisy mają zwiększyć skuteczność reagowania na takie zachowania. Dla kierowców to jasny sygnał, że na przejazdach kolejowych nie ma miejsca na ryzyko, pośpiech ani ignorowanie czerwonego światła.


.jpg)






.jpg)