Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 10 września 2026 15:46
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Ruszył proces po wypadku na lotnisku w Krośnie. Przed sądem stanęli organizator i kierowca BMW

Przed Sądem Okręgowym w Krośnie rozpoczął się dziś (10 września) proces Michała R. i Patryka Z. Pierwszy z oskarżonych odpowiada m.in. za zarzuty dotyczące organizacji i zabezpieczenia imprezy, drugi – za sposób prowadzenia BMW M4, które wypadło z toru i uderzyło w widzów.
Ruszył proces po wypadku na lotnisku w Krośnie. Przed sądem stanęli organizator i kierowca BMW

Autor: Tomasz Jefimow / krosno112.pl

Do wypadku doszło w maju ubiegłego roku podczas imprezy motoryzacyjnej „King of Poland – Drag Race Cup”, która odbywała się na płycie krośnieńskiego lotniska. BMW M4 o mocy ponad 500 koni mechanicznych, prowadzone przez Patryka Z., wypadło z toru i uderzyło w tłum widzów. W wyniku zdarzenia rannych zostało 19 osób

40-letni Michał R., prezes warszawskiej spółki, która była organizatorem wydarzenia, został oskarżony m.in. o niedopełnienie obowiązków związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa uczestnikom imprezy. Prokuratura zarzuca mu, że nie zapewnił odpowiednich technicznych środków ochrony oraz nie zareagował właściwie na zgłaszane zastrzeżenia służb, dotyczące bezpieczeństwa kibiców.

Zdaniem prokuratury Michał R. miał również podjąć decyzję o wyznaczeniu dodatkowej, niezabezpieczonej technicznymi środkami ochrony strefy dla kibiców

- Czym sprowadził niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia wielu osób - zaznaczał prokurator. 

40-latek odpowiada także za organizację imprezy masowej bez wymaganego zezwolenia i niezachowanie określonych prawem wymogów bezpieczeństwa. 

- W szczególności w zakresie zabezpieczenia bezpieczeństwa, zabezpieczenia imprezy pod względem medycznym, spełnienia wymogów określonych w przepisach prawa budowlanego, w przepisach sanitarnych i przepisach dotyczących ochrony przeciwpożarowej, w zakresie wyznaczenia dróg ewakuacyjnych oraz dróg umożliwiających dojazd pojazdom służb ratowniczych i policji, w zakresie zapewnienia łączności pomiędzy podmiotami biorącymi udział w zabezpieczeniu imprezy masowej, a także w zakresie wydzielenia pomieszczenia dla służb kierujących zabezpieczeniem imprezy masowej - wyliczał prokurator.  

Michał R. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Zdecydował, że podczas pierwszej rozprawy nie będzie składał wyjaśnień. 

- Złożę je na kolejnym terminie rozprawy - zapewnił. 

Do zarzucanych czynów nie przyznał się również drugi z oskarżonych – 29-letni Patryk Z

Prokuratura zarzuca młodemu mieszkańcowi powiatu krośnieńskiego, że działając w okolicznościach szczególnie niebezpiecznych, wynikających z charakteru i ryzyka wyścigów samochodowych na 1/4 mili, specyfikacji technicznej prowadzonego przez siebie pojazdu, a także zastosowanych przez organizatora sposobów zabezpieczenia toru wyścigowego, sprowadził niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia wielu osób

Według prokuratury przed rozpoczęciem wyścigu Patryk Z. wyłączył systemy bezpieczeństwa oraz napęd na przednią oś w BMW M4 o mocy 510 KM. Następnie miał, nie zachowując szczególnej ostrożności, świadomie wprowadzić samochód w poślizg, potęgowany maksymalnym otwarciem przepustnicy.

Miało to doprowadzić do tzw. nadsterowności, pogłębionej następnie przez niewłaściwe – zdaniem prokuratury – manewry kierownicą. Patryk Z. stracił kontrolę nad pojazdem, który wypadł z toru i uderzył w tłum osób stojących bezpośrednio przy trasie.

29-latek wyjaśniał, że przed startem przełączył napęd samochodu na tylną oś, aby rozgrzać opony. 

- Po wystartowaniu samochód ruszył w poślizgu. Ja to odczułem dopiero w momencie utraty panowania nad samochodem - mówił 29-latek. 

Tłumaczył, że próbował odzyskać panowanie nad samochodem, ale niestety wpadł w tłum ludzi, którzy stali przy torze. 

- Współczuję każdemu, kto tam był. To ogromna trauma dla nich ale też i dla mnie - mówił przed sądem.

Patryk Z. potwierdził, że jego BMW miało napęd na cztery koła, z możliwością przełączenia go wyłącznie na tylną oś. Jak wyjaśniał, takie ustawienie było przydatne podczas rozgrzewania tylnych opon, ale przy samym starcie – jego zdaniem – było błędem.

- Nie wykluczam, że nie włączyłem potem tego napędu na cztery koła - mówił.

29-latek przyznał również, że system kontroli stabilizacji toru jazdy był w jego samochodzie wyłączony. Jak tłumaczył, podczas wyścigów ma to pozwalać na uzyskanie lepszego czasu.

Krośnieńskie zawody były drugim startem Patryka Z. w wyścigu na 1/4 mili. Wcześniej brał udział w amatorskich zawodach w Kielcach, gdzie startował Audi S5. Jako widz uczestniczył w tego typu imprezach. Jak mówił przed sądem, mogło ich być ponad dziesięć.

BMW M4 kupił w 2024 roku na aukcji w USA. Samochód był powypadkowy – uszkodzony miał lewy bok i przednią część. Według jego wyjaśnień części mechaniczne nie były uszkodzone, dlatego wykonano w nim jedynie naprawy blacharskie.

Przed zawodami w Krośnie Patryk Z. przejechał tym samochodem około 10 tys. kilometrów. Nie dokonywał w nim zmian mechanicznych. Zmienił jedynie układ wydechowy i felgi.

29-latek mówił również o swoich doświadczeniach z wcześniejszych imprez. Jak wyjaśniał, widzowie na innych zawodach znajdowali się przede wszystkim przy starcie. W innych miejscach byli oddzieleni od toru betonowymi barierami oraz dodatkową strefą buforową.

W Krośnie, jak mówił, zdecydował się wystartować, ponieważ gdy wcześniej obserwował zawody, w miejscu tym nie było jeszcze tak wielu osób.

Rozprawa będzie kontynuowana, zaplanowano kilkanaście terminów.


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
PRZECZYTAJ
Reklama
  
Reklama