Leśnicy przestrzegają, żeby w razie spotkania w lesie młodego żubrzątka nie zbliżać się do niego, gdyż najprawdopodobniej gdzieś w pobliżu czuwa nad nim jego matka.
- W żadnym przypadku nie należy ryzykować spotkania z nią w takich okolicznościach, gdyż może być groźna dla człowieka - podkreśla Edward Marszałek, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.
Na przełomie wiosny i lata żubrzyce spodziewające się potomstwa opuszczają otwarte łąki i chowają się głęboko w leśnych ostępach. Na bardziej otwarte tereny wracają dopiero pod koniec lata, już z kilkutygodniowymi cielętami.
Ciąża u żubrów trwa około dziewięciu miesięcy. Co roku w Bieszczadach przychodzi na świat 150-200 młodych żubrów, jednak nie wszystkie dożywają dorosłego wieku. Zdarza się, że młode rodzą się nawet we wrześniu, takie osobniki mają jednak mniejsze szanse na przeżycie w przypadku ciężkiej zimy.

W lecie żubry przebywają w mniejszych grupach, tworzonych przez samice i cielęta. Stare byki trzymają się osobno, a młodsze tworzą wtedy tzw. grupy kawalerów, wiodące spokojny żywot do sierpnia, kiedy nastaje czas rui.
Przeprowadzona w marcu inwentaryzacja wykazała wyraźny wzrost liczebności żubrów w regionie. W polskiej części Bieszczadów naliczono 880 osobników, w tym 147 ubiegłorocznych cieląt.
Rzecznik RDLP w Krośnie przypomina, że opiekę nad żubrami w Bieszczadach od ponad 60 lat sprawują leśnicy.
- Prowadzenie monitoringu osobników tego chronionego gatunku, w tym również coroczna inwentaryzacja stad, formalnie zostały powierzone bieszczadzkim nadleśnictwom przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w 2009 roku. Dzięki temu w miejsce wcześniejszych szacunków wprowadzono systemową inwentaryzację i monitoring zdrowotny stad - tłumaczy.
Specjaliści zajmujący się ochroną gatunku od lat zwracają uwagę na rosnącą populację żubrów w Bieszczadach. Wskazują, że zbyt duże zagęszczenie stad może prowadzić do problemów – m.in. zwiększonych szkód w uprawach rolnych i leśnych.
Istotnym zagrożeniem jest także sytuacja epidemiologiczna. Wśród żubrów notuje się przypadki chorób, takich jak gruźlica czy telazjoza, na którą każdego roku zapadają dziesiątki osobników. Choroby te w niektórych przypadkach prowadzą do śmierci zwierząt, a sporadycznie żubry padają również ofiarą dużych drapieżników.
Historia bieszczadzkich żubrów sięga października 1963 roku, kiedy pierwsze osobniki trafiły do zagrody aklimatyzacyjnej w Nadleśnictwie Stuposiany. Rok później, wiosną 1964 roku, zostały wypuszczone na wolność. Pierwotnie dzikie stado liczyło zaledwie 17 osobników.



.jpg)






.jpg)