- Kierujący pojazdem marki BMW celowo wprowadzał pojazd mechaniczny w uślizg tylnej osi tzw. drift. Został zatrzymany przez funkcjonariuszy wydziału ruchu drogowego - mówi asp. sztab. Jerzy Stojak, zastępca naczelnika WRD KMP w Krośnie.
Za kierownicą BMW siedział 23-letni mieszkaniec powiatu krośnieńskiego. Jak ustalili policjanci, młody kierowca świadomie wykonywał niebezpieczne manewry na drodze publicznej. Zakończyło się to zatrzymaniem prawa jazdy. To, jak podkreślają służby, pierwszy taki przypadek w Krośnie i powiecie krośnieńskim, w którym policjanci zatrzymali uprawnienia za driftowanie.
Mandat, punkty karne i zatrzymane prawo jazdy
23-latek został ukarany mandatem w wysokości 1500 złotych. Na jego konto trafiło również 10 punktów karnych. Najdotkliwszą konsekwencją okazało się jednak zatrzymanie prawa jazdy, co oznacza dla kierowcy znacznie poważniejsze skutki niż sama kara finansowa.
- Policyjne działania pokazują, że wykonywanie widowiskowych, ale niebezpiecznych manewrów na drogach publicznych nie jest traktowane jako nieszkodliwa forma popisu. Driftowanie w ruchu drogowym stwarza realne zagrożenie zarówno dla samego kierowcy, jak i dla innych uczestników ruchu, w tym pieszych oraz innych kierujących - wyjaśnia asp. sztab. Jerzy Stojak.
Co grozi za driftowanie?
Takie zachowanie może zostać zakwalifikowane jako spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, niestosowanie się do zasad bezpiecznej jazdy, a także utrata panowania nad pojazdem w sposób celowy i nieodpowiedzialny. W praktyce oznacza to, że kierowca musi liczyć się z mandatem, punktami karnymi, a w poważniejszych przypadkach również z zatrzymaniem prawa jazdy.
Jeżeli podczas takich manewrów dojdzie do stworzenia bezpośredniego zagrożenia dla innych osób, uszkodzenia mienia albo kolizji, konsekwencje mogą być jeszcze surowsze. Sprawa może wówczas trafić do sądu, który ma możliwość orzeczenia wyższej grzywny, a także zakazu prowadzenia pojazdów. W skrajnych sytuacjach, gdy zachowanie kierowcy prowadzi do wypadku lub narażenia życia i zdrowia innych osób, odpowiedzialność może wykraczać poza zwykłe wykroczenie.
Policja przypomina o odpowiedzialności
Funkcjonariusze od lat zwracają uwagę, że droga publiczna nie jest miejscem do sprawdzania umiejętności jazdy w poślizgu ani do motoryzacyjnych pokazów. Nawet jeśli kierowcy wydaje się, że ma pełną kontrolę nad pojazdem, wystarczy chwila, by auto wypadło z toru jazdy, uderzyło w inny samochód, krawężnik, znak drogowy lub pieszego.
- Interwencja na ulicy Popiełuszki jest sygnałem, że podobne zachowania będą spotykać się ze zdecydowaną reakcją policji. Zatrzymanie prawa jazdy w takim przypadku to wyraźny sygnał, że służby traktują driftowanie na drogach publicznych jako poważne naruszenie zasad bezpieczeństwa - dodaje zastępca szefa krośnieńskiej drogówki.
Pierwszy taki przypadek w regionie
Sprawa 23-letniego mieszkańca powiatu krośnieńskiego zapisuje się jako pierwszy odnotowany przypadek w Krośnie i powiecie, w którym policjanci zatrzymali kierowcy prawo jazdy za driftowanie. To precedens, który może stanowić ostrzeżenie dla innych kierowców skłonnych do podobnych zachowań.
Choć dla części osób drift może kojarzyć się z widowiskową techniką jazdy znaną z torów i zamkniętych obiektów, na ulicach miasta oznacza przede wszystkim zagrożenie. Niedzielna interwencja w Krośnie pokazuje, że za taki pokaz można zapłacić nie tylko mandatem i punktami karnymi, ale także utratą uprawnień do kierowania pojazdami.


.jpg)






.jpg)