Ministerstwo Zdrowia zapowiada reformę, która ma uporządkować sposób wydawania pieniędzy w publicznej ochronie zdrowia i ograniczyć narastające zadłużenie szpitali. W centrum zmian znalazły się wynagrodzenia finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, większa kontrola nad zatrudnieniem personelu oraz nowe narzędzia nadzoru nad kolejkami i zasadami przyjmowania pacjentów. To propozycje, które już na starcie budzą duże emocje, bo dotyczą jednego z najbardziej wrażliwych obszarów systemu – zarobków lekarzy i przejrzystości gospodarowania publicznymi środkami.
Jak podkreśla resort kierowany przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę, celem zmian ma być jednoczesne zahamowanie wzrostu zadłużenia placówek, zwiększenie transparentności wydatków z NFZ oraz odbudowa zaufania do systemu ochrony zdrowia. Zapowiedzi pojawiają się po medialnych doniesieniach o bardzo wysokich wynagrodzeniach części lekarzy oraz problemach finansowych wielu szpitali.
Koniec „kominów płacowych”
Jednym z najważniejszych elementów reformy ma być wprowadzenie maksymalnych limitów wynagrodzeń dla pracowników medycznych opłacanych ze środków NFZ. Proponowaną stawką wyjściową jest 240 zł brutto za godzinę pracy. Ministerstwo zaznacza, że nie chodzi o jedną, sztywną pensję dla wszystkich lekarzy, lecz o wskaźnik przeliczeniowy, który ma wyznaczać górną granicę finansowania.
Według wyliczeń przywoływanych przez branżowy portal Rynek Zdrowia taka stawka oznaczałaby około 38–40 tys. zł brutto miesięcznie przy pełnym etacie i dyżurach. W ocenie resortu pokazuje to, że planowane rozwiązania nie są wymierzone w standardowe wynagrodzenia lekarzy, lecz mają ograniczyć najbardziej skrajne przypadki zarobków sięgających setek tysięcy złotych miesięcznie.
Limity wydatków na wynagrodzenia
Kolejna zmiana dotyczy udziału kosztów płacowych w budżetach szpitali. Obecnie, jak wskazuje ministerstwo, wynagrodzenia pochłaniają średnio 81,3 proc. budżetów szpitali finansowanych przez NFZ. Zdaniem resortu to jeden z głównych mechanizmów napędzających zadłużenie placówek.
W odpowiedzi mają zostać przygotowane rekomendacje określające udział wydatków na pensje w budżetach szpitali. Nie będzie to jednak jeden model dla wszystkich. Resort zapowiada uwzględnienie 7 poziomów szpitali, ponieważ inne obciążenia finansowe ma szpital kliniczny, a inne placówka powiatowa czy monoprofilowa. Opracowaniem wytycznych zajmuje się Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, a gotowy dokument ma zostać przedstawiony do końca sierpnia.
Większa kontrola nad usługami zewnętrznych spółek
Ministerstwo chce również ograniczyć model, w którym lekarze wykonują pracę za pośrednictwem zewnętrznych spółek i firm pośredniczących. W ocenie resortu takie rozwiązania utrudniają realną kontrolę nad wydatkami i mogą prowadzić do nadużyć finansowych. Planowane zmiany mają zwiększyć nadzór nad przepływem środków publicznych i uprościć ocenę tego, ile faktycznie kosztuje zatrudnienie personelu medycznego.
Przejrzystość zatrudnienia i walka z wieloetatowością
Nowe przepisy mają też dać państwu możliwość gromadzenia danych o zatrudnieniu personelu medycznego na podstawie numeru PESEL lub numeru prawa wykonywania zawodu. Taki system ma pomóc w monitorowaniu skali wieloetatowości oraz poziomu wynagrodzeń finansowanych ze środków publicznych. Resort przekonuje, że bez pełnego obrazu zatrudnienia trudno skutecznie zarządzać systemem i planować racjonalne wydatki.
Centralna e-kolejka do końca 2026 roku
Jedną z najbardziej odczuwalnych dla pacjentów zmian ma być uruchomienie centralnej e-kolejki. System ma ruszyć do końca 2026 roku i pozwolić pacjentowi sprawdzić swoje miejsce w kolejce, a także porównać, w której placówce dany zabieg można wykonać najszybciej. W założeniu pacjent zyska możliwość bardziej świadomego wyboru szpitala, a sam system ma zwiększyć przejrzystość dostępu do świadczeń.
Resort przedstawia ten projekt jako jedną z największych cyfrowych zmian w ochronie zdrowia od lat. Jej znaczenie ma wykraczać poza wygodę pacjentów, bo centralny system ma również ułatwić monitorowanie rzeczywistego czasu oczekiwania i ograniczyć niejasności wokół kolejek do świadczeń.
Kary za omijanie kolejek i „saloniki VIP”
Wśród zapowiadanych rozwiązań znalazł się także obowiązek równego traktowania wszystkich pacjentów. Ministerstwo chce przeciąć praktyki polegające na przyjmowaniu znajomych, osób uprzywilejowanych czy polityków poza oficjalną kolejnością, w tak zwanych „salonikach VIP”.
Placówki, które złamią te zasady, mają się liczyć z bardzo wysokimi sankcjami finansowymi. Zapowiadane kary mogą sięgać 1 mln zł. To jeden z najmocniejszych sygnałów wysyłanych przez resort, który chce w ten sposób nie tylko zdyscyplinować placówki, ale też pokazać, że publiczny system powinien działać według jednolitych reguł dla wszystkich pacjentów.
Reforma, która może podzielić środowisko
Zapowiadane zmiany mają przynieść większą kontrolę nad finansami szpitali i ograniczyć najbardziej kontrowersyjne praktyki związane z wynagrodzeniami oraz dostępem do świadczeń. Jednocześnie trudno oczekiwać, by propozycje dotyczące limitów płac, monitorowania zatrudnienia i surowych kar nie wywołały ostrej debaty w środowisku medycznym i wśród dyrektorów placówek.
Na razie Ministerstwo Zdrowia przedstawia reformę jako próbę uporządkowania systemu, który od lat zmaga się z brakiem przejrzystości, wysokimi kosztami i rosnącym zadłużeniem. Najbliższe miesiące pokażą, czy planowane rozwiązania staną się realnym narzędziem naprawy finansów ochrony zdrowia, czy też otworzą nowy konflikt wokół granic państwowej kontroli nad publicznym systemem leczenia.



.jpg)






.jpg)