Kiedy dziś ktoś pyta mnie, dlaczego tak bardzo pokochałem podróżowanie, odpowiadam zawsze w ten sam sposób: bo pozwala mi widzieć świat na nowo. Nie przez ekran telefonu, nie przez opinie innych, ale naprawdę — z bliska, tak jak czuje się zapachy ulicy, dotyka piasku pod stopami czy obserwuje niebo zupełnie inne niż to, które znam z domu. I choć zwiedziłem sporo miejsc, to właśnie trzy podróże zostawiły we mnie ślad na długie lata. To były Wycieczki do Dubaju, moja późniejsza wyprawa na południowy kraniec świata podczas Wycieczki do Nowej Zelandii, a także niezwykle poruszająca podróż do Azji, gdy spełniłem swoje marzenie o Wycieczce do Japonii.
Każda z nich nauczyła mnie czegoś nowego: o sobie, o świecie, o ludziach. I każda z nich była tak różna, że momentami miałem wrażenie, jakby działy się w równoległych rzeczywistościach.
Dubaj — pierwsza destynacja, która pokazała mi, że „niemożliwe” to tylko słowo
Pierwszą rzeczą, którą zapamiętałem z Dubaju, było światło. Słońce odbijające się od szkła wieżowców wyglądało jak niezliczona ilość małych luster, które próbują mnie oślepić — ale w pozytywnym sensie, takim, który wywołuje uśmiech i myśl: „jestem w miejscu, którego nie potrafiłbym sobie nawet wyobrazić”.
O Dubaju słyszałem różne rzeczy: że jest sztuczny, że jest zbyt luksusowy, że jest wymuskany jak folder z biura podróży. I przyznam szczerze — też tak myślałem. Dopóki nie wylądowałem i nie poczułem tej mieszanki zapachów przypraw, gorącego powietrza i czegoś, co trudno opisać, bo nie istnieje u nas. Może to było poczucie, że tutaj wszystko jest możliwe?
Najbardziej zapamiętałem moment, kiedy jechałem na taras widokowy Burdż Chalifa. Winda mknie tak szybko i bezgłośnie, że masz wrażenie, jakbyś teleportował się na inną planetę. A widok? Jakby ktoś połączył Manhattan, Marsa i futurystyczne szkice architektów, którzy dostali wolną rękę i nieograniczony budżet.
Ale Dubaj ma też swoją drugą twarz — tę spokojną, dawną. W wąskich uliczkach Al Fahidi poczułem, jakby czas cofnął się o sto lat. Siedziałem przy szklance herbaty z kardamonem i przypatrywałem się ludziom, którzy nie biegli nigdzie, tylko rozmawiali. To była lekcja uważności, której trudno się nauczyć w wielkim mieście.
Dubaj nauczył mnie jednego: że kontrasty mogą współistnieć — i to w piękny sposób.

Nowa Zelandia — miejsce, w którym poczułem, że natura potrafi mówić
Kiedy po raz pierwszy stanąłem na wzgórzu Mount Eden w Auckland, poczułem coś, co rzadko mi się zdarza: absolutną, głęboką ciszę. Nie była to cisza wymuszona ani sztuczna. To była cisza natury — taka, która nie męczy, tylko daje poczucie, że jesteś częścią czegoś większego.
Wycieczki do Nowej Zelandii polecam każdemu, kto choć trochę czuje więź z przyrodą. Nigdy wcześniej nie widziałem miejsc, w których zielony kolor potrafi mieć aż tyle odcieni. W Auckland natura wchodzi do miasta bez pytania: otacza budynki, wdziera się na wzgórza, zagląda do ogrodów. To jedno z tych miast, gdzie można rano pić cappuccino w centrum, a godzinę później stać na plaży i obserwować fale tak wysokie, że aż trudno uwierzyć, że jesteśmy w mieście.
Najbardziej zachwyciły mnie wulkany. Nie takie groźne, buchające, ale spokojne, rozsypane po mieście jak zielone pagórki. Wchodziłem na nie dzień po dniu i za każdym razem panorama wyglądała inaczej — inny kolor nieba, inne światło, inny kierunek wiatru.
Nowa Zelandia ma w sobie coś, co trudno ubrać w słowa. To kraj, w którym ludzie żyją bliżej natury, ale bez fanatyzmu. Po prostu ją szanują, jak szanuje się kogoś, na kim naprawdę ci zależy. I to widać na każdym kroku.
Może właśnie dlatego, gdy odlatujesz stamtąd, masz wrażenie, że opuszczasz miejsce, które w jakimś sensie cię ulepszyło.
Japonia — kraj ciszy, precyzji i piękna ukrytego w szczegółach
Moje pierwsze wrażenie z Japonii? Cisza. I to było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, bo przecież Tokio jest jednym z największych miast świata. A jednak — nawet w metrze, w największym ruchu, wśród tłumów — panowała jakaś niezwykła harmonia.
Wycieczki do Japonii polecam każdemu, kto ma ochotę zobaczyć świat funkcjonujący w zupełnie innym rytmie. Dla mnie było to jak wejście do równoległego wymiaru. Tutaj wszystko jest dopracowane: sposób, w jaki ustawia się pociąg, jak składa się serwetkę, jak podaje się herbatę.
Tokio to energia. Kolory, światła, zapachy ulicznego jedzenia, tłumy ludzi o różnych stylach i osobowościach — tu każdy może być sobą. Przechadzając się ulicami Shibuya czy Shinjuku, miałem wrażenie, że uczestniczę w jakimś gigantycznym spektaklu. Jednak najbardziej pokochałem Kioto. Świątynie, ogrody zen, czerwone tori w Fushimi Inari… i ta niezwykła spokojna atmosfera, która sprawia, że człowiek automatycznie zaczyna mówić ciszej, jakby nie chciał zakłócać miejscowej harmonii.
Japonia nauczyła mnie, że piękno tkwi w detalach — w cieniu bambusów, w smaku świeżego sushi, w uśmiechu sprzedawczyni, która przez minutę perfekcyjnie pakuje zakupioną przeze mnie pamiątkę.
Trzy podróże, trzy różne światy
Kiedy dziś wracam wspomnieniami do tych miejsc, widzę trzy zupełnie inne historie:
Dubaj pokazał mi, jak wygląda odwaga w tworzeniu rzeczy wielkich.
Nowa Zelandia przypomniała, że natura nie potrzebuje fajerwerków, by robić wrażenie.
Japonia nauczyła mnie patrzeć uważniej, wolniej, z większym szacunkiem.
Każda z tych podróży była jak osobny rozdział w moim życiu. I choć zdjęcia z czasem blakną, a biletów lotniczych nie trzymam już w szufladzie, to emocje i obrazy zostają na zawsze.
Gdybym mógł, wróciłbym do każdego z tych miejsc choćby jutro. Ale być może właśnie na tym polega magia podróży — że zostawiają w nas tę cichą tęsknotę, która sprawia, że już planujemy kolejną wyprawę.















![Płonna. Służby wezwane do kobiety zaatakowanej przez niedźwiedzia [KOBIETA NIE ŻYJE] Płonna. Służby wezwane do kobiety zaatakowanej przez niedźwiedzia [KOBIETA NIE ŻYJE]](https://static2.krosno112.pl/data/articles/sm-16x9-plonna-sluzby-wezwane-do-kobiety-zaatakowanej-przez-niedzwiedzia-kobieta-nie-zyje-1776948341.png)
![W takim stanie Mostostal Warszawa pozostawił budowę S19 Domaradz - Krosno [DRON] W takim stanie Mostostal Warszawa pozostawił budowę S19 Domaradz - Krosno [DRON]](https://static2.krosno112.pl/data/articles/sm-16x9-w-takim-stanie-mostostal-warszawa-pozostawil-budowe-s19-domaradz-krosno-dron-1776873376.jpg)






.jpg)






.jpg)