Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Ktoś do drzewa w lesie przywiązał psa. Na szczęście na zwierzę natrafili leśnicy

W lasach Podkarpacia trwa akcja „Wieniec”. Leśnicy podkreślają, że wraca problem quadów i porzuconych psów w lesie. Informują o nielegalnym rajdzie w Bieszczadach, który urządzili sobie quadowcy spod Częstochowy oraz o pozostawionym w lesie psie.
Ktoś do drzewa w lesie przywiązał psa. Na szczęście na zwierzę natrafili leśnicy

Autor: Arch. Straży Leśnej

Edward Marszałek, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie przyznaje, że w przeszłości w lasach regionu notowano wiele przypadków porzucenia psów. 

- Ale zdarzały się one zazwyczaj w okresie wakacyjnym - mówi.

Tym razem na pozostawionego w lesie czworonoga leśnicy natrafili podczas akcji „Wieniec”, którą prowadzą leśnicy we współpracy z innymi służbami w terenie. Patrolami są objęte kompleksy leśne w sąsiedztwie wsi i osad.

Strażnicy leśni z Nadleśnictwa Rymanów, działając wspólnie z Państwową Strażą Łowiecką i strażnikami leśnymi z Nadleśnictwa Dukla, w trakcie patrolu natrafili na psa przywiązanego do drzewa, prawdopodobnie 2- 3 dni wcześniej, o czym świadczyła wydeptana wokół ziemia. 

- Piesek był młody, ale w dobrej kondycji, ktoś, kto go porzucił zostawił przy nim dwie miski plastikowe, które były już puste, natomiast smycz owinięta wokół drzewa i zarośli nie pozwalała psu na swobodne ruchy - opowiada Rafał Wróblewski, szef Straży Leśnej z Nadleśnictwa Rymanów.

Dodaje, że o sprawie został powiadomiony Urząd Gminy Jaśliska, a po paru godzinach na miejsce przyjechała Policja oraz pracownicy schroniska dla zwierząt w Lesku. 

- Pies został uwolniony i zabrany do schroniska. To było w miejscu dość rzadko odwiedzanym przez ludzi, więc wolę nie myśleć, co byłoby, gdyby pies musiał jeszcze parę dni czekać na ratunek - podsumowuje Rafał Wróblewski

Czterokołowcy zatrzymani na gorącym uczynku

Straż Leśna w Nadleśnictwie Cisna działając wespół ze strażnikami z Nadleśnictwa Komańcza w ramach akcji „Wieniec” zatrzymała na gorącym uczynku czterech kierowców czterokołowców. Jak się okazało, przyjechali oni aż spod Częstochowy, by urządzić sobie nielegalny rajd w bieszczadzkim lesie. Ukarani zostali mandatami  karnymi na podstawie z art. 161 kodeksu wykroczeń, w najwyższej możliwej kwocie.

- Na ślady terenowych pojazdów w lesie strażnicy trafili już dwa dni wcześniej, kwestią czasu było, kiedy zostaną zatrzymani do kontroli - mówi Wojciech Zajdel, specjalista ds. ochrony mienia w RDLP w Krośnie. - Do działania w celu namierzenia grupy włączyliśmy też strażników z Komańczy. Po wylegitymowaniu kierowców, nałożono na nich mandaty, które z pokorą przyjęli. Obiecali też poprawę.

Edward Marszałek tłumaczy, że nielegalne, wielokilometrowe rajdy, a zwłaszcza nocne przejazdy przez ostoje zwierzyny, naruszają jej spokój. 

- Zdarzają się też zniszczenia pieszych szlaków turystycznych powodowane przez quadowców - mówi. 

Przyznaje, że tej wiosny to już kolejny incydent i dodaje, że najczęściej zatrzymywani są nielegalni rajdowicze pochodzący spoza regionu, szukający przygody w podkarpackim lesie. 


Autor: Arch. Straży Leśnej

Autor: Arch. Straży Leśnej

Autor: Arch. Straży Leśnej

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
PRZECZYTAJ
Reklama
  
Reklama