Podczas wizyty burmistrz nie tylko przekazał słowa uznania i życzliwości, ale również z uśmiechem umówił się z Panem Rudolfem na kolejne spotkanie za rok. Okazały bukiet kwiatów trafił natomiast do rąk żony jubilata – Pani Czesławy, z którą Pan Rudolf tworzy zgodne i pełne ciepła małżeństwo już od ponad siedmiu dekad.
Po oficjalnej części spotkania przyszedł czas na rozmowy i wspomnienia. Małżeństwo Państwa Fal może pochwalić się nie tylko imponującym stażem, ale również dużą, wielopokoleniową rodziną – trójką dzieci, sześciorgiem wnucząt oraz dwunastoma prawnuczętami.
Życie Pana Rudolfa było naznaczone ciężką, uczciwą pracą. Przez wiele lat wykonywał zawód stolarza, pracował w Krośnieńskich Hutach Szkła, a wspólnie z żoną prowadził także gospodarstwo rolne. Jak sam przyznaje, na prawdziwy odpoczynek pozwolił sobie dopiero po przejściu na emeryturę. Znany jest również jako osoba zaangażowana społecznie – aktywnie pomagał przy budowie kaplicy, kościoła oraz przystanku kolejowego w Krośnie-Turaszówce.
Wspominając swoje długie życie, jubilat wrócił także do trudnych doświadczeń z młodości, w tym do wywózki na roboty przymusowe do Niemiec w wieku zaledwie 17 lat, kiedy w środku nocy musiał opuścić rodzinny dom. Mimo tych bolesnych przeżyć Pan Rudolf podkreśla jednak, że z perspektywy czasu jest zadowolony ze swojego życia i drogi, jaką przeszedł.
Zapytany o sekret długowieczności, nie wskazał jednoznacznej recepty. Z uśmiechem wyręczyła go córka, mówiąc, że być może kluczem do długiego życia jest to, iż jej tata je tylko to, co naprawdę mu smakuje – a najbardziej lubi chleb z kiełbasą.
Spotkanie przebiegało w serdecznej, rodzinnej atmosferze. Najbliżsi jubilata zadbali również o pyszny tort, który dopełnił tę piękną uroczystość. Setne urodziny Pana Rudolfa Fala były czasem pełnym wzruszeń, wspomnień i radości – godnym tak wspaniałego jubileuszu.














.jpg)






.jpg)