Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 24 kwietnia 2026 08:49
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Kolejna grupa Polonii, uciekająca przed wojną na Ukrainie, dotarła do Krosna

Ewakuację Ukraińców polskiego pochodzenia organizuje Ludmiła Kostuszewicz, szefowa Klubu Kultury Polskiej w Energodarze i Fundacja Slow Beskid. To kosztowne i trudne przedsięwzięcie. Organizacje proszą o wsparcie finansowe.
Kolejna grupa Polonii, uciekająca przed wojną na Ukrainie, dotarła do Krosna

Autor: FB Slow Beskid

Przed zbombardowaniem Żytomierza wyjechała z niego kilkudziesięcioosobowa grupa polonijna. Dziś w nocy dotarła do granicy polsko-ukraińskiej w Krościenku. Było to możliwe dzięki zaangażowaniu Ludmiły Kostuszewicz, która wcześniej organizowała wyjazd grupy Polonii z Energodaru. Kobiety i dzieci od kilku dni przebywają w Krośnie.

Ludmiła z granicy wróciła do Sambora, gdzie znajduje się Dom Polonii, i stamtąd organizuje transporty dla Ukraińców polskiego pochodzenia z innych miast, głównie ze wschodu ogarniętej wojną Ukrainy.

Szefowa Klubu Kultury Polskiej w Energodarze zbiera informacje od klubów polonijnych. Gdy jest to możliwe, wynajmuje autokary, które mogą przewieźć ludzi na granicę.

Małgorzata Hałkowska, wiceprezes Fundacji Slow Beskid, przyznaje, że nie jest to łatwe i staje się coraz bardziej kosztowne. - Żeby autobus pojechał do Dniepro kierowcy zażądali od Ludmiły 70 tysięcy hrywien (ponad 10 tys. zł, przyp. red.) - mówi. Dodaje, że koszty mogą z dnia na dzień rosnąć.

Pomoc w opłaceniu autokaru, który przywiózł grupę z Żytmomierza, okazał konsul ze Lwowa. - Wyciągnął pieniądze ze swojej kieszeni i dał je kierowcy autobusu - opowiada Małgorzata Hałkowska.

Dodaje, że wsparcie okazują też konsulowie (obecny i były) w Charkowie. - Zorganizowali zbiórkę pieniędzy i błyskawicznie przekazali je Ludmile - mówi.

Szefowa Klubu Kultury Polskiej w Energodarze, oprócz ewakuacji grupy z Dniepra, zorganizowała transport dla Polonii, która mieszka w Chmielnickim i Kropywnickim. Uchodźcy z tych miast zostaną rozlokowani u rodzin, które zaoferowały pomoc. - Krośnieńska bursa jest zarezerwowana dla energodarców - mówi Małgorzata Hałkowska.

Niestety z Energodaru na razie nie uda się wyjechać. Miasto jest pod obstrzałem, trwają walki o elektrownię i miasto. - Dlatego muszą sobie jakoś poradzić - mówi Małgorzata Hałkowska. - Chcemy im tylko w jakiś sposób dostarczyć pomoc humanitarną. Ludmiła przekazała nam, że potrzebne są tam przede wszystkim środki opatrunkowe, leki przeciwbólowe i kroplówki nawadniające.

Zarząd Fundacji Slow Beskid podkreśla, że Ojczyzna przodków musi być na czas wojny bezpiecznym schronieniem dla Polonii pozostawionej poza granicami Polski na pastwę Sowietów podczas II Wojny Światowej.

- Organizowane są miejsca, gdzie ewakuowane osoby będą mogły bezpiecznie przeczekać czas wojenny - mówi Małgorzata Hałkowska. - Prosimy o pomoc w zebraniu pieniędzy na opłacenie miejsc noclegu i wyżywienia dla uchodźców – naszych przyjaciół, którzy pięknie pielęgnują polskie tradycje, kulturę i historię.

Zebrane pieniądze mają też pomóc Ludmile Kostuszewicz w organizacji transportu. - To jest ogromny problem, bo kierowcy nie chcą jeździć pod obstrzałem a właściciele autokarów nie chcą wypuszczać swojego sprzętu w miejsca, które są bombardowane - mówi Małgorzata Hałkowska.

Fundację Slow Beskid można wesprzeć wpłacając pieniądze na konto:

Fundacja Slow Beskid, Kombornia 1, 38-420 Korczyna
Numer konta: 27 1090 2590 0000 0001 4445 7052 (Santander Bank Polska).

Autor: tom


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
PRZECZYTAJ
Reklama
  
Reklama