Obecnie trwa ustalanie, kto w chwili zdarzenia siedział za kierownicą Toyoty. To kluczowe dla dalszego postępowania, zwłaszcza że zgłoszenie dotyczyło podejrzenia prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu. W takich sytuacjach znaczenie mają zarówno ustalenia funkcjonariuszy na miejscu, jak i ewentualne relacje świadków oraz zabezpieczone ślady.
- Trwa ustalanie, kto siedział za kierownicą Toyoty - mówi mł. asp. Sara Bania-Nowak - Oficer Prasowy KMP w Krośnie.
Ucieczka z miejsca zdarzenia nie zwalnia z odpowiedzialności
Oddalenie się z miejsca zdarzenia drogowego może mieć poważne konsekwencje prawne. W pierwszej kolejności należy rozróżnić, czy doszło do kolizji, czy do wypadku. Jeśli zdarzenie ograniczyło się wyłącznie do uszkodzenia pojazdu lub infrastruktury i nikt nie odniósł obrażeń, mówimy o kolizji. Jeżeli jednak są osoby ranne lub ofiary śmiertelne, sprawa ma znacznie poważniejszy charakter i jest kwalifikowana jako wypadek.
W przypadku opuszczenia miejsca wypadku sprawca musi liczyć się z surowszą odpowiedzialnością. Polskie przepisy przewidują, że kierowca uczestniczący w takim zdarzeniu ma obowiązek zatrzymać się, podjąć działania w celu udzielenia pomocy poszkodowanym, wezwać odpowiednie służby i pozostać na miejscu. Ucieczka może zostać potraktowana jako okoliczność obciążająca, a jeśli dodatkowo kierujący był pod wpływem alkoholu, jego sytuacja prawna staje się jeszcze trudniejsza.

Co grozi kierowcy podejrzewanemu o jazdę po alkoholu
Jeżeli śledczy potwierdzą, że za kierownicą siedziała osoba znajdująca się w stanie nietrzeźwości, w grę wchodzi odpowiedzialność karna za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Taki czyn zagrożony jest m.in. karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności, a także zakazem prowadzenia pojazdów. Sąd może również orzec świadczenie pieniężne na wskazany cel.
W praktyce ucieczka z miejsca zdarzenia bardzo często utrudnia szybkie zweryfikowanie stanu trzeźwości kierowcy, ale nie oznacza bezkarności. Funkcjonariusze ustalają wówczas przebieg zdarzenia na podstawie zebranych dowodów, a każda próba uniknięcia odpowiedzialności może działać na niekorzyść osoby podejrzewanej.
Na obecnym etapie najistotniejsze jest ustalenie, kto w chwili zdarzenia kierował Toyotą, która znalazła się w rowie przy ulicy Bieleckiego w Rymanowie. Od tego zależeć będzie dalsza kwalifikacja sprawy i ewentualne przedstawienie zarzutów. Sam fakt oddalenia się z miejsca zdarzenia nie przesądza jeszcze o wszystkich okolicznościach, ale z pewnością komplikuje sytuację osoby, która siedziała za kierownicą.



.jpg)






.jpg)