Artystka od pierwszych minut przykuwała uwagę. Limberger nie tylko śpiewa i jest autorką polskojęzycznych tekstów, ale również sięga po harmonijkę ustną i kazoo. Całość dopełnia jej charakterystyczna, momentami wręcz zwariowana choreografia sceniczna, która skutecznie angażuje widzów i nadaje koncertom BlackJobu niepowtarzalny klimat.
Występ był czymś więcej niż tylko prezentacją kolejnych utworów. Zespół zabrał publiczność w intensywną, pełną emocji podróż muzyczną, przeplataną spontanicznymi żartami i naturalnym kontaktem z salą. Nic dziwnego, że klub pękał w szwach, a po koncercie fani długo nie chcieli wypuścić muzyków do domu.
Tego wieczoru BlackJob zaprezentował aż pięć premierowych piosenek, które trafią na nadchodzącą, trzecią już długogrającą płytę zespołu. Każda z nowych kompozycji prowadziła słuchaczy w inną muzyczną przestrzeń, skutecznie eliminując jakąkolwiek nudę. Bez względu na muzyczne upodobania, w repertuarze zespołu można było znaleźć coś dla siebie.
Od mocnych, rockowych riffów i zadziornego wokalu, przez klimatyczne, niemal paryskie przedmieścia gitary akustycznej i bluesowe ballady, aż po punkowe i funkowe inspiracje – wszystko to spinała niebanalna i wyrazista warstwa tekstowa.
Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się także płyty przywiezione przez zespół, które rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Muzycy nie kryli wdzięczności za tak ciepłe przyjęcie, zwłaszcza w czasach dominacji streamingu.



.jpg)






.jpg)