W sobotę 26 września około godziny 15:30 na ulicy Podkarpackiej w Krośnie doszło do interwencji wobec dwóch motocyklistów poruszających się razem.
- Kierujący mieli celowo wprowadzać pojazdy mechaniczne do utraty styczności z nawierzchnią, czym naruszyli przepisy i stworzyli niebezpieczeństwo w ruchu drogowym - mówi mł. asp. Sara Bania-Nowak - Oficer Prasowy KMP w Krośnie.
Takie zachowanie, choć przez niektórych bywa traktowane jako pokaz umiejętności, w rzeczywistości oznacza realne ryzyko utraty panowania nad motocyklem. W warunkach miejskich podobne manewry mogą zakończyć się zderzeniem z innym pojazdem, potrąceniem pieszego albo groźnym upadkiem samego kierującego.
Jednym z ukaranych był 28-letni mieszkaniec powiatu krośnieńskiego, który kierował motocyklem marki Yamaha. Za swoje zachowanie został ukarany mandatem w wysokości 1500 złotych, otrzymał 10 punktów karnych, a ponadto zatrzymano mu uprawnienia do kierowania na 3 miesiące.
Konsekwencje poniósł również jego kolega, drugi motocyklista jadący także Yamahą. 27-letni mieszkaniec powiatu krośnieńskiego podobnie został ukarany mandatem w wysokości 1500 złotych i 10 punktami karnymi. Sprawa pokazuje, że wspólna jazda w grupie nie zwalnia z odpowiedzialności, a brawura na drodze szybko kończy się dotkliwymi sankcjami.
Nie widowisko, lecz zagrożenie
Celowe doprowadzanie motocykla do poślizgu lub utraty przyczepności na publicznej drodze to nie tylko naruszenie przepisów, ale przede wszystkim przejaw skrajnej nieodpowiedzialności. Na ruchliwej ulicy taki manewr może zaskoczyć innych kierowców, wymusić gwałtowne hamowanie i doprowadzić do poważnego wypadku.
Służby od dawna podkreślają, że agresywna i pokazowa jazda na drogach publicznych będzie spotykać się ze stanowczą reakcją. W tym przypadku finał był kosztowny, ale najważniejsze jest to, że nie doszło do tragedii. To kolejny sygnał, że na drogach potrzeba nie popisów, lecz rozsądku i odpowiedzialności.
Przestroga dla innych kierujących
Ulica nie jest torem do ćwiczenia efektownych manewrów. Nawet doświadczony motocyklista nie jest w stanie przewidzieć wszystkich reakcji innych uczestników ruchu, stanu nawierzchni czy nagłej przeszkody. Chwila brawury może skończyć się utratą prawa jazdy, wysoką karą finansową, a w najgorszym przypadku ciężkimi obrażeniami.
Przypadek z Krosna powinien być ostrzeżeniem dla wszystkich, którzy traktują drogę publiczną jak miejsce do ryzykownych pokazów. Bezpieczeństwo musi mieć pierwszeństwo przed chęcią imponowania innym, zwłaszcza w ruchu miejskim, gdzie każdy nieprzemyślany manewr może mieć bardzo poważne konsekwencje.


.jpg)






.jpg)